Wywiad gospodarczy

Tomasz Gomoła, Pracownia Kowalstwa Artystycznego, rycerz / autor: Fratria
Tomasz Gomoła, Pracownia Kowalstwa Artystycznego, rycerz / autor: Fratria

WIDEO. Rycerstwo dziś? Pokonanie Rosjan tu byłoby dla nich hańbą

Zespół wGospodarce

Zespół wGospodarce

Portal informacji i opinii o stanie gospodarki

  • Opublikowano: 2 maja 2023, 17:18

  • Powiększ tekst

Czy Covid-19 wykończył polskie rycerstwo i modę jaką zaczęła się tworzyć na sport i pieniądze związane z widowiskowymi turniejami? Wygląda na to, że tak. Rozgrywki międzynarodowe już niemal nie funkcjonują. Krajowe w Polsce też nie mogą się jakoś podnieść. Gościem Maksymiliana Wysockiego był Tomasz Gomoła, mistrz kowalstwa artystycznego, rycerz, zawodnik Polskiej Ligi Walk Rycerskich (PWLR) i Rycerskiej Kadry Polski (RKP)

Kilka lat temu cieszyliśmy się, że tak wspaniała i widowiskowa forma sportu, jak walki rycerskie, wraca do łask. Cieszyliśmy się też z tego, że rozwija się polskie rzemiosło, czego gość najnowszego programu był wtedy przykładem. Jednak dziś, po pandemii, jakoś turnieje rycerskie nie wróciły do łask. Czy COVID wykończył walki rycerskie w Polsce?

COVID i pandemia pokrzyżowały plany nie tylko dwóm federacjom, czyli IMC i Bitwa Narodów, ale też naszej Polskiej Lidze Walk Rycerskich. W trakcie normalnego roku mięliśmy około pięciu do sześciu eliminacji do Kadry Narodowej organizowanych przez Ligę. Od dwóch lat Liga nie organizuje już nic – mówi Tomasz Gomoła, zawodnik walk rycerskich i mistrz kowalstwa artystycznego z Lublina.

ZOBACZ CAŁY WYWIAD GOSPODARCZY:

To niesamowicie ciekawy i widowiskowy sport. Nie są to inscenizacje historyczne, a rasowe walki rycerskie w pełnej zbroi i rynsztunku. Uderzenia są mocne, zdarzają się kontuzje. To walka full contact, jak śmieje się sam gość programu, dla pasjonatów, z których część to co sprawniejsi przedstawiciele bardzo różnych zawodów, ale są też byli zawodnicy MMA, których dotychczasowa formuła walk znudziła.

Część z nas rzeczywiście „kula” się na matach w BJJ (brazylijskie jiu jitsu), muay thai i inne sekcje MMA. To się bardzo przydaje, dlatego że nasza walka jest w stójce. Wszystkie low-kicki, łokcie, fronty, nawet uderzenia z głowy, wszystko w tym sporcie „wchodzi” – podkreśla Tomasz Gomoła. – Nie wolno nam jedynie bronią, czyli toporkiem, tasakiem, czy mieczem, dźgać, wsadzać sztychów, kopać na przeprosty kolan i uderzać z tyłu w kolano, gdzie jest to część nieuzbrojona – zaznacza.

Jak podkreśla, sztuki walki przydają się w walkach rycerskich, a nasze dzisiejsze wyobrażenie o sztuce walk rycerskich jest czymś wręcz oszukanym przez masową kulturę, w tym kinematografię i Hollywood.

Jesteśmy przyzwyczajeni do obrazu, że dwóch rycerzy bije się na miecze, a drugą ręką mogliby równie dobrze pić sobie kawkę. To tak nie wyglądało. Mamy taką słynną bitwę

Morał z Bitwy pod Azincourt

Bitwa pod Azincourt to starcie zbrojne, które miało miejsce 25 października 1415 roku. Była to jedna z ważniejszych bitew wojny stuletniej. Starcie zakończyło się pełnym zwycięstwem Anglików.

Doszło do niej w pobliżu miasta i zamku Azincourt (północna Francja), gdzie maszerującym z Normandii w kierunku portu Calais wojskom angielskim króla Henryka V zastąpiła drogę znacznie silniejsza armia Karola VI. Pod nieobecność chorego psychicznie francuskiego monarchy jego wojskami dowodził wielki koniuszy (konetabl) Karol d’Albret. Kluczową rolę w bitwie – wokół której toczy się akcja sztuki Henryk V Williama Shakespeare’a – odegrali angielscy łucznicy, stanowiący trzon zwycięskiej armii. W tej bitwie zemściły się najgorsze cechy Francuzów. Pycha, buta i arogancja oraz doskonałej jakości ciężkie uzbrojenie przegrały ze znacznie słabiej uzbrojonymi Anglikami, których dużą siłą był zapalczywy plebs. Francuzi nie mogli skutecznie dosięgnąć lżej uzbrojonych (a zatem zwrotniejszych) Anglików, ani przekroczyć dzielących ich od wroga zwałów ciał. Kolejni ginęli w błocie lub wycofywali się ku obserwującym rzeź z trzeciej linii, ale Anglicy też jednak w tej bitwie nie przeszli do historii „na biało”.

Anglicy chcieli w tej bitwie pojmać żywcem jak największą liczbę francuskich rycerzy, w tym szlachciców, za których później mogliby żądać okupu. Jednak walka była tak zaciekła i miała wcześniej swoje zwroty akcji, że w trakcie najzacieklejszego etapu walk król Henryk V kilka razy spanikował, co miało swoje konsekwencje. Rzucił do boju także obozową czeladź, przez co pozbawiony ochrony tabor wozów padł łupem miejscowych wieśniaków, w których ręce wpadły klejnoty koronne i królewski skarbiec. Jednak nie to wydaje się, przynajmniej z dzisiejszej perspektywy, najbardziej rażące. Napad na obóz oraz napięcie wywołane oczekiwaniem na kolejne francuskie uderzenie sprawiły, że Henryk, bojąc się buntu około tysiąca wziętych już do niewoli francuskich jeńców (w tym wielu wysokiego rodu), w szczytowym momencie zagrożenia ze strony Francuzów wydał rozkaz ich zabicia. Rzeź jeńców w tych czasach nie wprawiła żołnierzy w osłupienie ze względów humanitarnych, a z powodu przekreślenia perspektywy zysku - podwładni Henryka oczekiwali wysokiego okupu za zebrany tysiąc jeńców.

Była to haniebna klęska Francuzów i wielkie zwycięstwo angielskiego plebsu szczególnie. Francuzi w ciągu zaledwie czterech godzin francuska administracja cywilna i wojskowa straciła najwyższe kadry. Śmierć poniósł głównodowodzący, trzech książąt, 5 hrabiów, 90 baronów oraz 1560 rycerzy, co oznaczało dla Francji stratę prawie połowy jej szlachty. W jeden dzień zniknęli wszyscy królewscy zarządcy północnej Francji i wielu wysokich dygnitarzy królestwa. Był to też początek końca wielu rodzin - wiele rodzin finansowo nie podniosło się już po stracie mężów i synów lub po opłaceniu za nich rujnującego okupu.

Tu lekko uzbrojona piechota przede wszystkim walczyła i odpierała ataki. Tu nie było wyłuskanej walki np. tylko na miecz długi. To doskonały przykład na walkę, w której rzuca się i wykorzystuje wszystko – komentuje Tomasz Gomoła.

Czy to sport, w który państwo powinno zainwestować? Dla Rosjan to oczko w głowie

W Polsce na razie nie było o tym mowy. Natomiast, co warto podkreślić, w globalnych zawodach przeważnie najsilniejsza okazywała się reprezentacje Rosji, ponieważ w Rosji w ten sport oligarchowie inwestowali ogromne pieniądze i ten sport cieszy się tam ogromną popularnością. Zawodnicy rycerskiej reprezentacji Rosji są jak gwiazdy piłki nożnej i tak samo są tam opłacani, a jednocześnie są to najczęściej aktywni żołnierze Specnazu. Zawody tego sportu były oczkiem w głowie Rosjan. Jednak, mimo to, Reprezentacja Polski, choć nieporównywalnie gorzej dofinansowana i złożona z pasjonatów i amatorów, potrafiła dać Rosjanom łupnia. Strach pomyśleć, co polska reprezentacja w tym sporcie mogłaby zdziałać, gdyby angażować w to środki inne niż prywatne.

ZOBACZ CAŁY WYWIAD GOSPODARCZY:

ZOBACZ TEŻ: WIDEO Polski rycerz od pięknych rzeczy podbija internet

CZYTAJ TEŻ: Rosja próbuje nowych metod szpiegowskich

Powiązane tematy

Zapraszamy do komentowania artykułów w mediach społecznościowych